Przed Torwarem ustawiła się długa jak wąż kolejka. Bramy zostały otwarte około godziny 18:30. Wydarzenie o 20:00 otworzył DJ. Do tej pory nie mogę znaleźć o nim żadnej konkretnej informacji, oprócz tej, że to DJ. Na bilecie nie podano nazwiska, a pan sam również się nie przedstawił. W czasie trwania jego występu czułam się trochę jak na letniej imprezie. Rozbrzmiewały wakacyjne hity sprzed kilku lat (Gotye, Lykke Li), a ludzie kiwali się ospale w rytm muzyki. Osobiście ze zniecierpliwieniem czekałam, aż jego show się skończy. Cała publiczność miała chyba dość mieszane odczucia- część chętnie rozgrzewała się tańcząc przed występem Lamberta, a część, w tym ja, wydawała się tylko znudzona dodatkowym czekaniem.
Lambert wkroczył na scenę o godzinie 21:10. Zaczął energetycznym Evil In The Night. Polska publiczność powitała go akcją fanowską- białymi i czerwonymi kartkami z napisem Welcome back to Poland. Wokalista znany jest ze swoich ekscentrycznych kreacji i podczas koncertu miał ich aż trzy. Na pierwszy outfit składał się czarno-biały komplet: coś na kształt długiej kamizelki i szerokie spodni do kolan (podobno od Givenchy) oraz wysokie, ciężkie, sznurowane buty na platformie. Drugim numerem było For Your Entertainment. Chociaż Lambert niewątpliwie był w bardzo dobrej formie, słychać już było zmęczenie w jego głosie. To nie dziwne, ponieważ koncert w Polsce był jednym z ostatnich na całej, trwającej od grudnia, trasie.
Fani bawili się, tańczyli i śpiewali razem z Lambertem. Nie obyło się bez dziewcząt rzucających bielizną. Kiedy na scenie pojawiły się stringi, wokalista z rozbawieniem stwierdził, że woli jockstrapy i rzucił majtki z powrotem w tłum.
Cały koncert trwał niecałe dwie godziny. Nie zabrakło takich hitów jak Whataya Want From Me czy Another Lonely Night. Lambert przebrał się dwukrotnie- przed After Hours (klasyczna czarna marynarka i gładkie spodnie) oraz przed The Light (pasiasty biało-szary komplet i buty wysadzane kryształkami).
Zwieńczeniem występu okazał się numer z repertuaru Queen- Another One Bites The Dust.
Lambert wyglądał na bardzo zadowolonego z udanego show. Zamieścił na Twitterze posta, mówiącego o tym, że polska publiczność była zdecydowanie jedną z lepszych na trasie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz